To zdjęcie otwiera dyskusję
Rozmowa ze Spencerem Plattem - przewodniczącym jury Grand Press Photo 2009
Fotografia stoczniowców nie zajęła pierwszego miejsca w kategorii Wydarzenia. A jednak została Zdjęciem Roku.
Trudno to wytłumaczyć, ale zdjęcie z Gruzji, które zajęło pierwsze miejsce jako Wydarzenie, naprawdę na to zasługiwało. Te prace przedstawiały zupełnie inne problemy. Decyzje w konkursach fotograficznych, rozstrzyganie, które zdjęcie jest lepsze, nie jest łatwe.
Co zatem zdecydowało o wyborze
takiego Zdjęcia Roku?
W jury nie było wielkich dyskusji na
ten temat. Dość szybko zdecydowaliśmy, kto zwycięży. Zdjęcie ze
stoczni dotyczy nie tylko Polski, ono przekracza granice. To, co
przedstawia, mogłoby się zdarzyć wszędzie: w Pittsburgu czy
Birmingham. Ono porusza problem, który ma wpływ na życie nas
wszystkich. Kryzys to temat aktualny dziś w każdym kraju.
Zwycięskie zdjęcie uchwyciło moment – a to cecha dobrej fotografii. Widzimy na nim chwilę, w której życie ludzi nagle się zmienia. Spędzili w stoczni wiele lat, pewnie rodzice wielu z nich tutaj pracowali. I nagle krach. Nie wiadomo, co będzie z nimi jutro. Czy będą bezrobotni? Przecież nie odwrócą się na pięcie i nie pójdą pracować w kawiarni.
Fotoreporter pokazuje też owoc ich pracy: statek, który zbudowali. To nie są przekładający papiery finansiści pod krawatami. Oczywiście nie ma nic złego w zarabianiu pieniędzy. Jednak ludzie ze zdjęcia dają społeczeństwu więcej, bo wytwarzają coś rzeczywistego.
Co jest trudniejsze: uchwycić
moment takiej niemej rozpaczy, czy fotografować wojnę?
Na pewno umiejętności i talent
potrzebne do fotografowania wojny są inne od tych, których
wymagają zdjęcia jak to ze stoczni. To zresztą jeden z powodów,
dla których zdjęcie z Gruzji wygrało w kategorii Wydarzenia.
Sam jestem fotoreporterem i wiem, że takie zdjęcia powstają w
wielkim napięciu, gdy trudno jest się skupić i myśleć o
kompozycji.
Z drugiej strony, wojna to nie wszystko. Czasami myślę, że łatwiej jest zrobić świetne zdjęcie pokazujące wojnę. Bo to egzotyczne, elektryzujące i stymulujące, bo tyle się dzieje. Większym wyzwaniem jest wydobyć coś, co przemówi do odbiorcy, z sytuacji takiej jak w stoczni. To zdjęcie, choć cichsze, daje do myślenia. Otwiera dyskusję. A w końcu po to właśnie jest fotografia. Nie żeby cieszyć oko, lecz by skłaniać do zastanowienia i debaty. I tę pracę fotoreportera trzeba docenić.
Na Pana zdjęciach z nudnego Wall
Street nie wieje nudą. W jakim stopniu jakość zdjęć zależy od
tego, co się fotografuje?
Mam też nudne zdjęcia z Wall Street,
tylko ich nie pokazałem, bo wszyscy by wyszli. A poważnie. Przy
takim projekcie jak Wall Street trzeba nabrać dystansu, oderwać się
od codziennej rutyny i zmienić sposób myślenia, używać
innej części mózgu. Tylko wtedy można nudną, statyczną
sytuację uczynić wizualnie atrakcyjną.
I myślę, że naprawdę wielcy w tym fachu, żeby robić świetne zdjęcia, nie muszą jeździć na wojny ani nawet chodzić do stoczni. Widziałem takich fotoreporterów. Potrafią z najnudniejszego zdarzenia wydobyć coś wyjątkowego. Dlatego za każdym razem, kiedy dostaję nieatrakcyjne zlecenie, powtarzam sobie: „Szukaj wyjątkowego momentu”. I często go znajduję.
Rozmawiała Elżbieta Rutkowska
Zobacz:
Multimedia: Wręczenie nagrody - Zdjęcie Roku 2011Multimedia: Jacek Waszkiewicz o Zdjęciu Roku 2011Multimedia: Piotr Małecki opowiada, jak powstał jego fotokast nagrodzony w konkursie Grand PressMultimedia: Lucian Perkins o Zdjęciu Roku 2011Nominowani w Grand Press Photo 2011Wszystkie finałowe FOTOKASTYWszystkie zdjęcia finałowe GPP 2011Wszystkie nagrodzone fotoreportaże GPP 2011Wszystkie nagrodzone zdjęcia pojedyncze GPP 2011Galeria Grand Press Photo 2011
Oglądaj materiały wideo z Grand Press Photo 2011.


Podsumowaniem każdej edycji Ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Prasowej Grand Press Photo jest wydawany przez wydawnictwo Press album oraz limitowana seria kalendarzy ściennych na kolejny rok. Znajdują się w nich najlepsze zdjęcia prasowe poprzedniego roku.
























